Czy krytykujesz swoje dziecko?

 

To od nas, rodziców dziecko uczy się podstawowych rzeczy – budowania relacji, rozumienia świata, a także postrzegania samego siebie. Kochający rodzice, chcąc wychować dziecko jak najlepiej, niestety często nadmiernie je krytykują. Jak krytyka wpływa na rozwój dziecka? I czy należy całkowicie z niej rezygnować? Zapraszamy do refleksji.

Czym skutkuje nadmierne krytykowanie?

Najczęściej jest tak, że krytykujemy nasze dzieci, aby poprawić ich zachowanie. Ale czy faktycznie taki jest skutek? No cóż, dzieci, które są nadmiernie krytykowane:

  • w obawie przed porażką nie próbują nowych rzeczy – przez co jego zdolność do uczenia się jest zaburzona. Dziecko traci naturalną ciekawość świata, lękliwie reaguje na nowe doświadczenia,

  • budują negatywny obraz samego siebie – dziecko zaczyna postrzegać siebie jako “niedojdę”, “głupka”, osobę, która wszystko robi źle, przez co ma obniżone poczucie własnej wartości; boi się odpowiedzialności i unika ambitnych zadań, albo chorobliwie dąży do perfekcjonizmu,

  • mają problemy ze zbudowaniem zdrowych relacji – dziecko albo podejrzewa innych o wrogość i krytycyzm, albo ma tendencje do ulegania,

  • mogą mieć w przyszłości zaburzenia lękowe, a nawet depresję.

I teraz drogi rodzicu, zdaj sobie sprawę, że Ty mu to wszystko możesz zafundować, albo… zacznij zastanawiać się, czy jesteś w stanie wspierać jego rozwój, a przy okazji i swój. Poniżej przedstawię Ci kilka istotnych kwestii.

1. Zacznij krytykować zachowanie, a nie dziecko

Oczywiście, że chcemy udzielać dziecku wskazówek i to jest nieodłącznym elementem procesu wychowania. Ale ciągłe zakazy i krytyka hamują rozwój dziecka, to od rodziców właśnie dziecko powinno się nauczyć prawidłowych zachowań. To nie chodzi o to, by w ogóle nie krytykować dziecko – pozwalać mu na wszystko, utwierdzając w przekonaniu, że jest idealne (i narażając na nieprzyjemne zderzenie z rzeczywistością w życiu dorosłym). “Zdrowa” czy też konstruktywna krytyka to taka, która wskazuje co należy poprawić. Dotyczy więc zachowania, nie osoby. Zresztą podobnie jest i z pochwałą! Dziecko powinno wiedzieć, za co jest przez rodziców krytykowane, a za co doceniane.

To jest bardzo istotne, aby dziecko usłyszało krytykę zachowania, a nie osoby.

Zachowania mieszczą się w obszarze samooceny (i tam powinny być umieszczane). Na przykład:

  • “Nie podoba mi się Twoje zachowanie” zamiast: “Nie podobasz mi się, kiedy…”,

  • “Nie akceptuję takiego zachowania” zamiast “Jak możesz się tak zachowywać?”,

  • “Nie daję zgody na agresywne zachowania nawet podczas kłótni” zamiast “Jesteś łobuzem, który wdaje się w bójki!”.

  • „Nie bij brata, to go boli” zamiast „Jesteś taki niegrzeczny, ale z ciebie łobuz!”

  • „Dziękuję, że mi pomogłeś, jest mi bardzo miło” zamiast „O, jaki grzeczny z ciebie chłopiec”

Widzisz różnice? I o to chodzi. Jeśli ta zasada jest konsekwentnie wprowadzana przez rodziców to pozwala dzieciom budować poczucie wartości: “Jestem wartościowym człowiekiem, jestem kochany, jestem akceptowany”… Jednocześnie też wspiera ona pogląd na swój temat, czyli prawidłowo ukształtowaną samoocenę: “Popełniłem błąd i wiem, jak ten błąd naprawić”, “Poniosły mnie emocje, co mogę z tym zrobić? Jak na przyszłość będę sobie radzić w takich sytuacjach?”.

2. Spróbuj skrytykować to, co dziecko może zmienić

Bardzo trudne dla dziecka (nastolatka) są sytuacje, kiedy krytyka dotyczy czegoś, na co nie ma ono wpływu a są wynikiem np.:

dysfunkcji, taki przykład – rodzic dyslektyka do syna: “Widziałeś, ile błędów jest w Twoim wypracowaniu? Chłopie, Ty masz czternaście lat, już chyba czas nauczyć się pisać!”, rodzic dziecka nadpobudliwego: “Ile razy mam Ci powtarzać, że masz siedzieć spokojnie na krześle! To nie słuchasz, a potem wylewasz zupę…”,

wieku, np. rodzic do ośmiolatki, która przewróciła się na rolkach: “Dlaczego znowu płaczesz? Co Ty niemowlaczek jesteś?”,

stresującej sytuacji, np. rodzic do nastolatki, która przeżywa zmianę szkoły: “Dajże już spokój i nie panikuj, tylu uczniów odnajduje się w nowych szkołach, przestań już o tym gadać!”. Kolega w przedszkolu zabrał ulubioną zabawkę – weź przestań, to jest powód do smutku? W domu masz tysiąc innych..

Do takich trudnych sytuacji należą także te, kiedy rodzice używają ogólników, które mogą być różnie rozumiane. Najczęściej chyba nadużywanym określeniem jest oczekiwanie (lub krytyka, gdy nie zostanie spełnione): “Bądź grzeczna!” albo “Dlaczego byłeś niegrzeczny w szkole? Pani dzwoniła…” albo “Miałeś być grzeczny na wycieczce, a teraz co chwila marudzisz!” I co to dziecko ma teraz zrobić?

Pamiętaj też, że rzeczy oczywiste dla Ciebie mogą być niezrozumiałe dla dziecka. Dlatego lepiej powiedzieć maluchowi o swoich oczekiwaniach w sposób jasny i konkretny – mając jednak na uwadze, że czasem warto dać dziecku prawo do decyzji.

No dobra, wiesz co i jak mówić. Ale to nie wystarczy. Bo nie tylko nad sposobem dobierania słów musisz popracować, ale też:

3. Panuj nad swoimi emocjami

Łatwiej nam będzie uniknąć nieporozumień w rozmowach z dziećmi, jeśli przed rozmową zadbamy o swoje emocje. A dlaczego? Otóż, jeśli podejmujesz się rozmowy podczas której pojawia się krytyka, to działasz pod wpływem emocji. A najczęściej pod wpływem silnych emocji zwykle nie osiągamy zamierzonego celu, w tym wypadku refleksji dziecka nad zachowaniem, którego nie akceptuje rodzic. Emocje utrudniają nam dobieranie odpowiednich słów (a wtedy bardzo łatwo wpaść w oskarżenia o złą wolę i uderzamy w poczucie wartości dziecka), zobaczenie i przeanalizowanie kontekstu nieodpowiedniego zachowania dziecka (może było ono już wcześniej mocno pobudzone, może wydarzyło się coś, co dziecku utrudniło zastosowanie się do zasad, może mieli udział w wydarzeniu inni koledzy lub koleżanki), a może to nasze oczekiwania zostały nazwane w sposób, którego dziecko nie zdołało właściwie zrozumieć (najczęściej powtarzane przez rodziców magiczne hasło: “Bądź grzeczny”).

4. Unikaj ironii i dowcipkowania

Bywa też tak, że (szczególnie wtedy, gdy dziecko zachowuje się w sposób nieakceptowany społecznie w obecności obcych osób) to właśnie rodzice, czując się zażenowani, zawstydzeni, zdenerwowani, szukają dla siebie ratunku emocjonalnego w ironii lub w dowcipkowaniu z dziecka. I wtedy w różnych sytuacjach możemy usłyszeć: “Tak, niech wszyscy zobaczą, jak nasza księżniczka się zachowuje!”, “Ojej, jaki Ty delikatniutki jesteś, nawet uwagi nie można Ci zwrócić, bo płaczesz”, “A ile Ty masz lat dzidziusiu, żeby tak reagować?”, “O, znowu humorki i płacze, może pampersa zmienić i smoczek podać na poprawę humorku, co?”. Pamiętaj, że takie sytuacje mocno osłabiają zarówno dziecko, jak i rodzica. Dla dziecka są to zwykle upokorzenia, które długo są źródłem negatywnych emocji, osłabiają poczucie wartości i wpływają destrukcyjnie na samoocenę. Rodzic, który sięga po takie metody, jawi się dziecku jako nieprzewidywalny, bo np. kiedy jest spokojny, mówi o miłości, akceptacji, jest blisko, ale w emocjach, w obecności innych osób upokarza, drwi, stawia dziecko w sytuacji, gdy w nim gotują się emocje. W rezultacie nie ma wsparcia od tego dorosłego, który w innych okolicznościach takie wsparcie deklarował. To zmniejsza poczucie bezpieczeństwa dziecka, co przekłada się negatywnie na relacje.

5. Wytłumacz o co Ci chodzi – unikaj generalizacji

Uogólnienia (te oczywiste: “zawsze”, “nigdy” oraz te mniej oczywiste: “jasne”, “wiadomo”, “oczywiście”) są niemal zawsze nieprawdziwe (świadoma generalizacja). Bo przecież trudno wskazać takie zachowania, o których można powiedzieć, że ZAWSZE lub NIGDY. Poza tym krytykowanie z użyciem uogólnień powoduje, że dziecko czuje się bezradne wobec tego, co słyszy i niesprawiedliwie ocenione. Efekt takiej rozmowy? Na pewno nie ten, o którym myślał rodzic. Bo jak ma zareagować dziecko, gdy słyszy: “No tak, czego można się było po Tobie spodziewać?!”, “Oczywiście, nie mogłaś przestać gadać, prawda?”, “A ja głupia myślałam, że Ty już wiesz, jak się należy zachować!” Pozostają mu emocje i wnioski, które mocno mogą uderzyć w relacje rodzic – dziecko.

6. Unikaj porównań

Porównywanie dzieci i oczekiwanie, że jedno będzie wzorem dla drugiego, to raczej ułuda i to z kilku powodów. Wzory do naśladowania każdy wybiera sam i nie da się zachwycić kimś i modelować swoich zachowań wedle życzeń, nawet jeśli rodzice tego oczekują. Takie sytuacje rodzą bunt dzieci. Druga sprawa, że porównywanie jest – z punktu widzenia psychologii – bezcelowe, ponieważ zarówno rozwój, jak i przeżywanie emocji, radzenie sobie ze stresem i trudnymi sytuacjami, i wiele innych – przeżywamy indywidualnie. Każde dziecko (człowiek) jest cudem, jest unikatem, drugiego takiego nie ma. Jeśli budujemy swoje oczekiwania wobec dziecka w porównaniu do innego, skazujemy siebie na rozczarowanie, a dziecko na nieustająca walkę o naszą akceptację, co może wpływać mocno destrukcyjnie na jego myślenie o sobie.

7. Stosuj komunikację osobistą

Jesper Juul, terapeuta wspierający rodziców, opisał sposób komunikowania się z dziećmi, który wspiera relacje. Nazwał to językiem osobistym. Filary tego języka to: “chcę tego”, “lubię”, “akceptuję”, “nie chcę tego”, “nie lubię”, “nie akceptuję”. Tak prowadzone rozmowy pozwalają obu stronom zaangażować się głębiej w relacje i dochodzić do porozumienia z szacunkiem dla indywidualności i wolności każdego zaangażowanego w ten dialog.

8. Zakończ rozmowę zachętą do podjęcia działań

Krytykujemy po coś. Dlatego dobrze jest zakończyć rozmowę o niewłaściwym zachowaniu, zachętą do podjęcia działań. Może to naprawienie błędu (“Wierzę, że to rozwiązanie, które zaproponowałeś, będzie skuteczną rekompensatą”), a może do zmiany postawy (“Cieszę się, że tak szczerze mogłyśmy porozmawiać, chcę żebyś pamiętała, że zawsze Cię będę wspierać”), czasem do podjęcia działań trudnych, ale koniecznych (“Rozumiem, że ta decyzja o przeproszeniu Wojtka jest trudna dla Ciebie, ale wierzę, że Wasze relacje mogą się przez to wzmocnić”).

A już tak całkiem na koniec takiej trudnej rozmowy może dobrze wrócić do początku i powtórzyć: “Kocham Cię! Jestem blisko i będę Cię wspierać”.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Shopping Cart
error: Content is protected !!!